webmaster@lubcza.com.pl

 

Płynie pośród drzew, krzewów, powoi,

a nad jej brzegiem piękna Perła stoi,

a jak wszyscy wiecie, zbudowano ją na 800-lecie.

Błyszczy się w słońcu ta Perła kochana

i tętni życiem od samego rana.

Najwcześniej Centrum Delikatesy otwierają

i na zakupy nas zapraszają.

Pachnący chlebek, świeże bułeczki,

przeróżnych towarów całe półeczki.

Tuż obok Centrum znajduje się apteka,

zaś na piętrze jest biblioteka.

Jest w Perle również remiza strażaków,

odważnych lubeckich panów i młodych chłopaków.

A obok remizy na placu stoi,

patron strażaków- Święty Florian w zbroi.

W tym roku świętowali setną rocznicę,

to było głośno na całą okolicę.

Och jak dobrze, że i bank tu mamy,

choć w nim często się zadłużamy.

Gdy niedostatek zagląda nam w oczy,

zaraz w banku szukamy pomocy.

Ale o tym na pewno nie wszyscy wiecie,

że bank w Lubczy obchodził 100-lecie.

A na piętrze pomieszczeń jest wiele,

i co sobotę odbywa się tam wesele.

Jest też mały hotelik dla gości,

mamy z tej Perły wiele radości.

Pomieszczenia też takie mamy,

gdzie na zebraniach się spotykamy.

Dzieci, gdy wolny czas mają,

też tam wesoło swój czas spędzają.

Powyżej Perły na wzgórzu w niebo wzniesione,

wieżyczki kościoła krzyżem zakończone.

Z czerwonej cegły jest Kościół, plebania,

otoczenie odnowione nie do poznania.

Kościół jest pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa,

to jest naszej wsi Lubczy serce i dusza.

W piątek po oktawie Ciała Bożego,

mamy odpust w parafii ku czci serca Jezusowego.

W naszym kościele także czcią objęty,

jest też Święty Ojciec Pio i Święty Walenty.

Relikwie ich ze czcią przechowywane,

i z wielką czcią przez nas całowane.

A co roku 14 lutego jest odpust w Lubczy

ku czci Świętego Walentego.

Słynne Walentynki też się odbywają,

pyszną zupę z lubczykiem wszyscy tu dostają.

Jadąc drogą na wschód od kościoła,

zobaczymy, jak pięknie wyremontowana jest szkoła.

Odnowiona każda klasa,

wszystkich uczniów do siebie zaprasza.

„Uczcie się dzieci, dobrze się czujcie,

Ale mnie nigdy nie dewastujcie!”.

Obok szkoły klasztor niewielki,

mieszkały tu pół wieku siostry pasterki.

W swoich ogrodach kwiaty sadziły,

ołtarze w kościele nimi stroiły.

Podopiecznych także swoich miały,

którymi się opiekowały.

Dziś jest milczący, opustoszały,

bo wszystkie siostry stąd wyjechały.

„Jesteście w Lubczy niezapomniane

Żegnajcie siostry kochane!”.

Kilkadziesiąt metrów od budynku szkolnego,

jest nasze miasto spoczynku wiecznego.

„Odpoczywajcie w spokoju wszyscy utrudzeni,

którzy chodziliście przed nami po tej lubeckiej ziemi”.

Schodząc ze cmentarza, odwróć w lewo głowę,

a zobaczysz usługi pogrzebowe.

Poniżej na prawo rzecz oczywista,

tu mieszka przecież nasz organista.

Na skrzyżowaniu przy przystanku, kogóż tu widzimy?

Stoi figurka Świętego Józefa patrona każdej rodziny.

W procesji często tu przychodzimy,

i o wstawiennictwo Wszystkich Świętych prosimy.

W tyle za Józefem spojrzyj człowieku,

tam stoi ochronka w podeszłym wieku.

W niej kilka sklepików, były urząd pocztowy,

i tak bardzo nam potrzebny „zakład gumowy”.

Gdy rolniczych towarów potrzebujemy,

do magazynu za rzekę idziemy.

Tam nas panowie grzecznie obsługują,

i na pochwałę ludzką zasługują.

Tu wszyscy kupimy, co trzeba komu,

nawet odwiozą autem do domu.

Paszę, nawozy, paliwo, opryski,

ale nie oni, lecz szef tu ma zyski.

Wszystkich towarów tu nie wymienię,

ale jest dobre zaopatrzenie.

Komu w portfelu braknie grosika,

to nas wpisują do notesika.

Nawet doradzą jak który może,

wiec wam w tej pracy życzę –„Szczęść Boże”.

Po prawej stronie drogi, na niewielkim wzniesieniu

jest ośrodek zdrowia, dom ulgi w cierpieniu.

Dwaj lekarze tu się zmieniają,

i w naszych dolegliwościach pomóc się starają.

A po lewej stronie nieczynna „Karolinka”,

dla starszych Lubczan to nie nowinka.

Dalej na zachód, gdzie się Nagórze zaczyna,

jest stacja paliw pod nazwą „Janina”.

A gdy od przystanku w prawo pójdziemy,

cóż po drodze tu zobaczymy?

Na rogu kwiaciarnię małą też mamy,

i młyn nieczynny po drodze mijamy.

Po lewej stronie Lubeckiej uliczki,

wznoszą się mury małej kapliczki.

W niej Święta Zofia ze swymi córkami,

także się wstawia za nami Lubczanami.

Na górce sklepik zwany Sezamkiem,

czynny w południe, wieczorem i rankiem.

Jeszcze jeden sklepik po drodze miniemy,

i tak do Zagórza znów dojedziemy.

Wywodzi się z Lubczy wiele ludzi mądrych,

wykształconych, bardzo rozsądnych.

Mamy lekarzy i dziennikarzy,

panie, panowie dziś magistrowie.

Ilu ich jest nie mieści się w głowie.

Są tacy, co zajmują wysokie stanowiska,

choć ich tu nie będę wymieniać z nazwiska.

Są sekretarki i pielęgniarki,

panie księgowe, dobre krawcowe.

Są i stolarze, są i murarze,

są policjanci i muzykanci.

Mamy w Lubczy kucharki wspaniałe,

które potrafią zorganizować wesele całe.

Jest też wielu mechaników,

lecz najwięcej jest tutaj rolników.

Są panie, które dziergają piękne serwety,

a inne tego nie umieją niestety.

Niektóre robią ozdoby papierowe,

bo do tego mają właśnie talent i głowę.

Są w Lubczy także dobre fryzjerki,

mamy kasjera oraz kasjerki.

Nawet myśliwych tu także mamy

I często z usług ich korzystamy.

Gdy dzikie zwierzęta po polach buszują,

to oni na nie zawsze polują.

Któż to potrafi o Boże Święty,

żeby wymienić wszystkie talenty?

Ale zapomnieć każdemu się zdarza,

mamy jeszcze w Lubczy zdolnego malarza.

Kiedyś nawet ku mej radości,

namalował Matkę Bożej Opatrzności.

Odeszło z Lubczy kilkunastu młodych chłopaków,

a dziś ich witamy jako księży rodaków.

Są też tacy- o Boże Drogi,

co powpadali w różne nałogi.

Lecz nimi gardzić też nie możemy,

lepiej, że się za nich częściej pomodlimy.

Wszystkich tych, niech Bóg swą opieką otoczy,

którzy są zawsze chętni do pomocy.

Bo to jest dar nieoceniony,

i będzie kiedyś hojnie nagrodzony.

A ja prosta, niewykształcona,

talentem Bożym też obdarzona,

bo Pan Bóg w niebie Wszechmocny i Święty

ma dla wszystkich ludzi przeróżne talenty.

My ludzie prości, niewykształceni,

poświęciliśmy się uprawie tej ziemi.

Lecz sił nam ubywa, bo się starzejemy,

a następców swych nie widzimy.

Młodzi ze wsi dziś uciekają,

bo warunki rolnicze ich przerażają.

„Lecz powracajcie choć w odwiedziny,

do ojca, matki, do swej rodziny.

Aby te ścieżki przez was dreptane

nie były całkiem pozarastane!”.

Kiedy przeminie nasze pokolenie,

czy będzie miał kto jeszcze uprawiać tę ziemię?

Nie dopuść Boże aby kiedyś z czasem,

Zarosły te pola pokrzywą i lasem.

Kochajmy swą wieś, każdy łan ziemi żyzny,

Bo to jest cząstka naszej ojczyzny.

 

 

Kłusek Wiesława

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive plugin by www.channeldigital.co.uk